Reklama

Sprzedał majątek po ojcu, brat w sądzie próbuje odzyskać zachowek [foto]

W praktyce często zdarzają się sytuacje gdy osoba, która zobowiązana jest oddać pieniądze nie chce tego zrobić. Ponadto wyzbywa się swojego majątku tak aby wierzyciel nie mógł skutecznie dochodzić swoich praw. W takiej sytuacji wyrok Sądu jest jedynie kawałkiem papieru, który można oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Brak majątku spowoduje, że egzekucja prowadzona przez komornika sądowego będzie bezskuteczna.

Zdjęcie zrobione podczas pierwszej rozprawy z powództwa Pana Arkadiusza
Czy zawsze tak musi być? Czy jest jednak sposób na dłużnika, który wyzbywa się swojego majątku?Oczywiście, że tak. Jednym z rozwiązań jest skarga pauliańska. Z takiego powództwa postanowił skorzystać Pan Arkadiusz, który sprawę postanowił nagłośnić przez nasz portal. Opowiadając nam swoją historie ma na celu, uświadomienie innych, że mimo iż proces opierający się na skardze paulińskiej jest mocno wymagający, warto przejść przez niego i domagać się swoich roszczeń.

Pan Arkadiusz wraz z Panią mecenas Ewą Gajdel, podczas pierwszej rozprawy w Sądzie Rejonowym w Gryfinie
Na etapie rozmów z Panem Arkadiuszem, poznaliśmy jego historię:
Mój zmarły w 2011 roku ojciec prowadził szeroko rozwiniętą działalność gospodarczą, sieć sklepów spożywczo - przemysłowych na terenie gminy Widuchowa. Posiadał również grunty rekreacyjne z budynkami na terenie miejscowości Steklno z dostępem do jeziora. Było nas czterech przyrodnich braci każdy z nas miał inną matkę.

Małżeństwo moich rodziców nie da się opowiedzieć jednym zdaniem, nie należało do tych udanych, gdzie podstawą jest miłość i wspólne dobro. Mój ojciec nadużywał alkoholu, znęcał się fizycznie i psychicznie, sytuacja ciągnęła się latami. Moja mama mimo mimo doznanej krzywdy wybaczyła ojcu, próbowali na nowo ułożyć sobie życie, ojciec bowiem zapewniał, że się zmieni. Po kolejnym ujawnionym związku z inną kobietą w wyniku którego urodził się mój przyrodni brat Maciej, moja mam chciała zakończyć związek, nie udało jej się jednak odejść. Przez stałe groźby i znęcanie się psychiczne była zmuszana do pozostania w domu. Tego co widziałem nie jestem w stanie opisać , pobita mama spanie na przystanku gdy wyganiał nas w nocy ...po prostu nie chce do tego wracać....

W 1980 roku mama zdecydowała się odejść i zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu.Ojciec w tym czasie był wysoko postawionym człowiekiem,dzięki układom i znajomościom.
Jak tylko mama się wyprowadziła, ja miałem 14 lat w tym czasie ojciec szybko sprowadził do domu kobietę, która od dawna była jego pracownicą, ona zaszłą w ciążę i urodziła Marcina, miałem wiec kolejnego brata. Życie od tamtej pory toczyło się raczej normalnie, utrzymywałem z ojcem kontakt. 


Kiedy skończyłem 18 lat, zaproponował mi abym z nim zamieszkał i pomógł mu w rozwijaniu zaplanowanej działalności. Posiadałem już prawo jazdy wiec mogłem jeździć z towarem itp.
Zgodziłem się mój młodszy brat Marcin dorastał pod moim bokiem.
Ojciec z roku na rok rozwijał działalność, przejmował sklepy, mimo mojej pomocy i dużego wkładu w rozwój firmy, młodszy brat był na pierwszym miejscu, a jego matka od początku była przeciwna co do mojego pobytu w ich domu. Czułem zawsze pogardę oraz ignorancje z jej strony.

Jako dorosły już facet, postanowiłem założyć rodzinę. W 1990 roku zawarłem związek małżeński z kobietą z którą przyjaźniłem się już w szkole podstawowej, to była wielka miłość. Kiedy urodziła się moja córka, mój ojciec był w siódmym niebie, w końcu była to jedyna dziewczyna, która nosiła nasze nazwisko. Młodszy brat Marcin dorastał, miał wszystko, zawsze był na pierwszym miejscu. Nie zazdrościłem mu, ja miałem wymarzoną rodzinę.

W trakcie trwającego związku ojciec utrzymywał bardzo bliski kontakt z kolejną kobietą. W 1999 roku zmarła partnerka ojca, matka Marcina . Wszystko zaczęło się sypać, ojciec nie potrafił sam radzić sobie z dorastającym Marcinem oraz ze sklepami. Wtedy jak zazwyczaj pojawiła się kolejna kobieta w życiu mojego ojca, która miała mu pomóc.

Marcin od samego początku był wychowywany w przeświadczeniu, że cały majątek jest jego, a my, jego przyrodni bracia nie jesteśmy jego żadną rodziną.
W 2000 roku ojciec zaczął chorować, w 2005 stwierdzono nowotwór, pod ciężarem diagnozy zaczął wyprzedawać majątek, po części za namową swojej partnerki. My do niczego nie mieliśmy dostępu. Do śmierci ojca nasze relacje ograniczały się do kłótni i złośliwości.

Ojciec na rok przed śmiercią postanowił zawrzeć związek małżeński. Jak tłumaczył: zawsze to żona będę miał opiekę. Ona, po prostu postawiła mu warunek - ślub za majątek i opiekę, mój ojciec uległ.
Kiedy zmarł, po pogrzebie mój brat Marcin oświadczył że musimy się spotkać i omówić testament. Zgodziłem się, czekałem. Mejlowo, któregoś dnia otrzymałem informację, że brat przyjął spadek, a żona ojca odrzuciła w całości. Zaniepokoiło mnie to i trochę zdziwiło, gdyż nic wcześniej nie wiedziałem, a tu taka wiadomość . Brat unikał kontaktu, nie odzywał się, zapadł się pod ziemie.
Zacząłem znacznie bardziej interesować się sprawą, robić rozeznanie. Ustaliłem, że brat wcześniej otrzymał darowizny, które również wchodzą w skład masy spadkowej. Wtedy rozpoczęła się walka z wiatrakami.

Kiedy brat dowiedział się, że mam zamiar dochodzić swoich praw odezwał się i zaproponował ugodę na którą przystałem.  Zobowiązał się wtedy do zapłaty części należnej mi kwoty, po otrzymaniu zaplaty za nieruchomość w Steklnie, którą sprzedał obecnej stronie postępowania. Obietnice jednak, nie miały pokrycia. Postanowiłem wystąpić do Sądu. Po uzyskaniu  nakazu nadal brat się nie odzywał, postanowiłem oddać tytuł wykonawczy do komornika, po pewnym czasie umorzono je, stwierdzając niewypłacalność. To właśnie był jeden z warunków  złożenia skargi paulianskiej, drugim było nie uwzględnienie mnie w testamencie. Po przeprowadzeniu wszelkich procedur doprowadziłem do sporządzenia i złożenia pozwu w Sądzie Rejonowym w Gryfinie.



Historia Pana Arkadiusza wywołuje wiele skrajnych emocji i jest jedną w morzu spraw tego typu. Mimo skomplikowanej sytuacji rodzinnej i zawiłości w związku z majątkiem, nasz czytelnik, na chwilę obecną jest w trakcie procesu sądowego. Spełnił bowiem przesłanki do złożenia pozwu, na podstawie skargi pauliańskiej i ma dużą szansę na wygraną. Mimo, że proces nie należy do najłatwiejszych, jest w stanie gwarantować Panu Arkadiuszowi uzyskanie swoich roszczeń.

Poniżej przedstawiamy, krótką "instrukcję", opracowaną przez Jarosława Żaka, która zobrazuje, jak zabrać się za rozpatrywanie swojej sprawy pod kątem skargi pauliańskiej. Jeżeli sytuacja z którą się mierzymy spełnia poniższe przesłanki, możemy z całą pewnością wystąpić do sądu.

Wierzyciel, który chce skorzystać ze skargi pauliańskiej musi sprawdzić czy zostały spełnione następujące przesłanki:
- dokonanie przez dłużnika ważnej czynności prawnej ( np. sprzedaż nieruchomości ),
- pokrzywdzenie wierzyciela ( oznacza to, że dłużnik jest niewypłacalny w ogóle bądź w wyniku zawartej umowy jego majątek uległ zmniejszeniu i przez to nie można odzyskać pieniędzy ),
- uzyskanie przez osobę trzecią korzyści majątkowej ( druga strona umowy powinna otrzymać jakąś rzecz lub prawo albo może również zostać zwolniona z długu ),
- świadomość dłużnika pokrzywdzenia wierzyciela w chwili dokonywania czynności ( dłużnik zawierając umowę musi być świadomy, że wierzyciele nie uzyskają zaspokojenia bądź uzyskanie zaspokojenia będzie trudniejsze; wskazana świadomość dłużnika musi wystąpić w chwili zawierania umowy ),
- świadomość osoby trzeciej, która zawarła umowę z dłużnikiem o tym, że umowa została zawarta po to, aby dłużnik nie musiał spłacać swoich długów ( osoba trzecia powinna wiedzieć jakie są intencje dłużnika ).

Wierzyciel, który chce skorzystać z instytucji skargi pauliańskiej musi wszcząć postępowanie przed Sądem. Pozwać należy dłużnika albo osobę trzecią, która zawarła umowę z dłużnikiem. Na wytoczenie powództwa przed Sądem, w trybie skargi pauliańskiej, wierzyciel ma 5 lat od dnia dokonania czynności. Po upływie tego terminu skorzystanie ze skargi pauliańskiej jest niedopuszczalne.

Jaki skutek odniesie wyrok Sądu, który przychyli się do argumentów wierzyciela i uzna daną umowę, która zawarł dłużnik za krzywdzącą wierzycieli?

Oznacza to, że wierzyciel będzie mógł uzyskać zaspokojenie z rzeczy, których dłużników się wyzbył np. ze sprzedanej nieruchomości. Realizacja prawa wierzyciela do odzyskania swoich pieniędzy zasadniczo następuje w trybie egzekucji sądowej, którą prowadzi komornik sądowy. W wyniku egzekucji sądowej osoba trzecia, która np. kupiła nieruchomość od dłużnika może ją stracić.

Autor: Dorota Nowak, Jarosław Żak
foto: Dorota Nowak


2 komentarze:

  1. Jest to bardzo trudna i złożona sprawa , ale warto się starać szczególnie gdy walka jest o duży majątek .....samo kompletowanie dokumentów wymaganych do skargi pauliańskiej zajęło mi 3 lata lecz licze na niezawisłość sądu i sprawiedliwość..

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż różnie bywa... Mój najblizszy kuzyn mial nieciekawa sytuacje z rodzina i probowal odzyskac to co mu sie nalezalo, jego szczescie, ze skontaktowal sie z http://www.adamczykkancelaria.pl/ ktorzy polubownie zalatwili sprawe i kazdy byl zadowolony.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.